|
Tekst homilii:
Jezus, mówiąc o czasach eschatologicznych,
o swoim przyjściu w obłokach z wielką mocą i chwałą - kiedy
to słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku, a gwiazdy będą padać
z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte - wbrew pozorom
wcale nikogo nie straszy. Mówi ze spokojem i daje pociechę, bo zapowiada
kres wielkiego ucisku, w którym człowiek - każdy w słusznym wymiarze -
ma jakiś swój udział. Szczególna Jezusowa pociecha jest w zapewnieniu,
że Jego słowa nie przeminą, mimo przemijania nieba i ziemi.
Ten czas przyjścia Pana w chwale wiąże się z nadchodzącym zbawieniem,
i jest naturalną koleją rzeczy: jak to widać w przyrodzie, chociażby na
przykładzie owocowego drzewa. Kiedy już jego gałąź nabiera soków i
wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato.
Czy uczę się życia, żyjąc wśród przyrody, obserwując
zmieniające się pory roku? Czy widzę naturalne przemiany, zależności,
następstwa? Czy dostrzegam podobieństwo rzeczy w przyrodzie i w sobie?
Czy, patrząc na stworzenia, widzę ich Stwórcę? Czy patrząc na siebie,
widzę mojego Stwórcę? Czy patrząc na życie, czytam nieprzemijające
słowa Pana, które uczą mnie mądrości? Czy dostrzegam nadchodzący czas
owocowania mojego życia? A może oczekuję jedynie dobrych owoców w cudzym
życiu? Jakie owoce rodzą moje zmagania? Może w ogóle nie zależy mi na
tym, by ktoś korzystał z owoców mojego życia, mojej pracy, mojego trudu?
Czy jestem gotów, by przedstawić Panu moje owoce? Czy oczekuję Jego przyjścia
i Jego zbawienia? A może wydaje mi się, że sam się zbawiam?
Jak to dobrze, że sam Pan przypomina człowiekowi prawdę
o nim samym, o jego kondycji, o jego możliwościach i ograniczeniach.
Tak jak nikt sam siebie nie stworzył, tak też nikt sam siebie nie zbawi.
Dlatego On przychodzi, dając nam swoje zbawienie. Przyjdzie na końcu czasów,
ale i teraz przychodzi dzień po dniu, okazując nam swoją łaskawość,
wybawiając nas na co dzień i wyciągając do życia. Do życia, które
owocuje. On, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, za
każdego z nas, daje nam korzystać z jej owoców. I czyniąc nas już teraz
zwycięzcami w naszych zmaganiach. Kiedy wchodzimy w Jego zwycięstwo,
następuje czas owocowania. Bo tylko dzięki Jego łasce nasze życie jest
owocne. Jezus przypomina nam też, że dał nam potężnego anioła Michała,
aby nas ochraniał i aby strzegł rodzących się owoców naszych trudów. Warto
go dostrzec, i przywoływać.
Niech myśl o przyjściu Pana w chwale ożywia perspektywę
naszego życia. Oby ustawiała we właściwym porządku sprawy, którymi na
co dzień żyjemy. Niech ta myśl nie przeradza się w bierne oczekiwanie,
ale niech tym bardziej rozbudza w nas pragnienie Jego chwały we wszystkim,
co czego jest nam dane doświadczać. Niech ta myśl zachęca nas do świadomego
przeżywania naturalnego biegu rzeczy: od dobrych pragnień, od zasiewania
ziarna Bożych natchnień, poprzez trud ich doglądania, aż po czas owocowania,
który staje się szczególną okazją do dziękczynienia i uwielbienia Tego,
którego mocą rośnie wszystko. By czas owocowania był radosną zapowiedzią
czasu zbawienia, który dzieje się już w nas i nadchodzi, by się wypełnić
i ogarnąć wszystko.
|