|
Tekst homilii:
Jezus był w miejscu, gdzie rybacy zajmowali się swoimi
sprawami. Z powodu tłumu, który na Niego napierał, wszedł do łodzi, która
należała nieprzypadkowo do Piotra. Zagadnął i poprosił go, żeby nieco
odbił od brzegu. Piotr nie protestował, zrobił tak. Był człowiekiem
dobrym, otwartym, uczynnym; przecież mógł był Go przegonić, w końcu to
była jego łódź. Potem znów się do niego odezwał, dając dziwną propozycję:
Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! Tu Piotr wyraził już
swoje zdanie, ale nie protestował: Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci.
I zarzucili sieci. Żeby Go nie urazić? Żeby sprawić Mu przyjemność? W
końcu rybakiem był Piotr, a nie Jezus. Piotr miał pewność co do tego,
że tam wtedy ryb nie było. Miał pewność, a jednak zrobił to wbrew swej
fachowej pewności. I zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich
zaczynały się rwać. Piotr zrozumiał, że dzieje się coś niezwykłego,
coś nie z tej ziemi, co zupełnie nie przystawało do jego zbyt ziemskiego
życia, dlatego powiedział uczciwie: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem
człowiek grzeszny. A Jezus na to: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz
łowił. W końcu Piotr ze wspólnikami zostawili wszystko i poszli
za Nim.
A ja? Czy pozwalam innym wejść do mojej łodzi? Czy daję
dostęp do moich własności, do moich dóbr? Czy nie przeganiam zbyt łatwo
ludzi, którzy się do mnie zbliżają? Czy nie przeganiam Pana Boga, który
na różne sposoby próbuje do mnie podejść? Jak odpowiadam na usłyszane
prośby skierowane do mnie? Czy w ogóle je słyszę? Czy wbrew tej mojej
pewności - kiedy chodzi o sprawy, w których jestem rzeczywiście dobry
- potrafię zdobyć się na szalony krok proponowany przez Boga? Czy jest
jeszcze w moim życiu coś, co robię jedynie ze względu na Niego - powodowany
wiarą czy prostym pragnieniem sprawienia Mu przyjemności? Czy potrafię
się zdumieć, zadziwić, kiedy w moim życiu dzieje się coś niezwykłego?
Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny.
Piotr miał świadomość jakości swojego życia, znał swoje grzechy i grzeszki.
Dostrzegał wedle swojego rozumienia rzeczy, że jego nędzne rybackie życie
nijak nie przystawało do tego, czego stał się świadkiem. Jezus jednak
nie zniechęcił się, nie zrezygnował z niego, ale go uspokoił: Nie bój
się, odtąd ludzi będziesz łowił. Czyli co powiedział? Że grzeszność
Piotra nie jest przeszkodą, by ten poszedł za Nim, by mógł wejść w nowe
życie i podjąć nowe zadania. Podobnie jak w przypadku Izajasza, człowieka
o nieczystych wargach, którego wina została zmazana i zgładzony
grzech. Który ostatecznie okazał swą gotowość: Oto ja, poślij mnie!
Podobnie zresztą i Piotr. Jak się okazuje, grzeszność, ułomność, słabość
człowieka nie jest dla Boga przeszkodą. Bóg potrzebuje jedynie człowieka
z krwi i kości, jego szlachetności, dobrego charakteru, gotowości i zaufania.
Obyśmy chcieli uczyć się prawdy o Królestwie i o panujących
w nim prawach i jego logice. Obyśmy w świetle tej prawdy, widząc nieprzystawalność
naszego przyziemnego życia do Bożego życia nie z tej ziemi, nie przerażali
się, ale zdumiewali. Obyśmy zdumiewali się tym, co Bóg jest w stanie
z nami zrobić. Obyśmy zdumiewali się realnością połowów łaski w miejscu,
co do którego mamy przekonanie, że łaski tam nie ma. Obyśmy umieli szczerze
wyznać z Pawłem: za łaską Boga jestem tym, czym jestem. I byśmy
okazywali się gotowi: Oto ja, poślij mnie!
|