kontakt  
   
   
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
   
       
         
strefy wiary - homilia
 

Andrzej Zając OFMConv

Grzech, łaska i gotowość - homilia na V Niedzielę zwykłą




Tekst homilii:

Jezus był w miejscu, gdzie rybacy zajmowali się swoimi sprawami. Z powodu tłumu, który na Niego napierał, wszedł do łodzi, która należała nieprzypadkowo do Piotra. Zagadnął i poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Piotr nie protestował, zrobił tak. Był człowiekiem dobrym, otwartym, uczynnym; przecież mógł był Go przegonić, w końcu to była jego łódź. Potem znów się do niego odezwał, dając dziwną propozycję: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! Tu Piotr wyraził już swoje zdanie, ale nie protestował: Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. I zarzucili sieci. Żeby Go nie urazić? Żeby sprawić Mu przyjemność? W końcu rybakiem był Piotr, a nie Jezus. Piotr miał pewność co do tego, że tam wtedy ryb nie było. Miał pewność, a jednak zrobił to wbrew swej fachowej pewności. I zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Piotr zrozumiał, że dzieje się coś niezwykłego, coś nie z tej ziemi, co zupełnie nie przystawało do jego zbyt ziemskiego życia, dlatego powiedział uczciwie: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. A Jezus na to: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. W końcu Piotr ze wspólnikami zostawili wszystko i poszli za Nim.

A ja? Czy pozwalam innym wejść do mojej łodzi? Czy daję dostęp do moich własności, do moich dóbr? Czy nie przeganiam zbyt łatwo ludzi, którzy się do mnie zbliżają? Czy nie przeganiam Pana Boga, który na różne sposoby próbuje do mnie podejść? Jak odpowiadam na usłyszane prośby skierowane do mnie? Czy w ogóle je słyszę? Czy wbrew tej mojej pewności - kiedy chodzi o sprawy, w których jestem rzeczywiście dobry - potrafię zdobyć się na szalony krok proponowany przez Boga? Czy jest jeszcze w moim życiu coś, co robię jedynie ze względu na Niego - powodowany wiarą czy prostym pragnieniem sprawienia Mu przyjemności? Czy potrafię się zdumieć, zadziwić, kiedy w moim życiu dzieje się coś niezwykłego?

Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. Piotr miał świadomość jakości swojego życia, znał swoje grzechy i grzeszki. Dostrzegał wedle swojego rozumienia rzeczy, że jego nędzne rybackie życie nijak nie przystawało do tego, czego stał się świadkiem. Jezus jednak nie zniechęcił się, nie zrezygnował z niego, ale go uspokoił: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. Czyli co powiedział? Że grzeszność Piotra nie jest przeszkodą, by ten poszedł za Nim, by mógł wejść w nowe życie i podjąć nowe zadania. Podobnie jak w przypadku Izajasza, człowieka o nieczystych wargach, którego wina została zmazana i zgładzony grzech. Który ostatecznie okazał swą gotowość: Oto ja, poślij mnie! Podobnie zresztą i Piotr. Jak się okazuje, grzeszność, ułomność, słabość człowieka nie jest dla Boga przeszkodą. Bóg potrzebuje jedynie człowieka z krwi i kości, jego szlachetności, dobrego charakteru, gotowości i zaufania.

Obyśmy chcieli uczyć się prawdy o Królestwie i o panujących w nim prawach i jego logice. Obyśmy w świetle tej prawdy, widząc nieprzystawalność naszego przyziemnego życia do Bożego życia nie z tej ziemi, nie przerażali się, ale zdumiewali. Obyśmy zdumiewali się tym, co Bóg jest w stanie z nami zrobić. Obyśmy zdumiewali się realnością połowów łaski w miejscu, co do którego mamy przekonanie, że łaski tam nie ma. Obyśmy umieli szczerze wyznać z Pawłem: za łaską Boga jestem tym, czym jestem. I byśmy okazywali się gotowi: Oto ja, poślij mnie!