kontakt  
   
   
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
   
       
         
strefy wiary - homilia
 

Andrzej Zając OFMConv

Dwa światy - jedna miłość - homilia na Uroczystość Świętej Rodziny




Tekst homilii:

Cała rodzina, jak co roku, wybrała się do Jerozolimy na święto. Tym razem wydarzyło się coś, czego rodzice Jezusa się nie spodziewali, co najpierw ich zaniepokoiło, co w konsekwencji zmusiło do wysiłku i determinacji, a potem zadziwiło i postawiło wobec niezwykłej tajemnicy, której byli uczestnikami. Okazało się bowiem w drodze powrotnej, że dwunastoletniego Jezusa nie ma z nimi, co wywołało słuszny niepokój. Ta nagła utrata, to zagubienie syna zmusiło ich do działania; nie mogli liczyć na to, że sam wróci, dlatego zawrócili z drogi, by go szukać tam, gdzie go pozostawili, gdzie widzieli go po raz ostatni. Po powrocie do Jerozolimy odnaleźli go w świątyni jerozolimskiej, ale w sytuacji zupełnie nowej, nieoczekiwanej: siedzącego wśród uczonych i dyskutującego z nimi. I wtedy z obu stron padły pytania wyrażające niezrozumienie i zdziwienie; z jednej strony: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie, a z drugiej: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?

Cóż znaczy dla mnie święto? Jakie znaczenie ma dla mnie czas świąteczny? Czy jest to czas wędrówki w stronę świątyni? Wędrówki tak w znaczeniu materialnym, fizycznym, związanym z konkretnym wysiłkiem, by na czas dotrzeć do świątyni i celebrować święto, jak i w znaczeniu duchowym, związanym z nieustannym poszukiwaniem dróg dla serca i umysłu, by święto mogło dziać się we mnie. Czy podejmuję tę drogę, na której można przyoblekać się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem? Czy podejmuję tę drogę razem z innymi, biorąc pod uwagę zmęczenie i ograniczenia innych, próbując ustalić wspólny rytm, by nikt nie dostał zadyszki i by każdy mógł szczęśliwie dotrzeć na miejsce i świętować? A kiedy już ktoś z tych, którzy są mi dani, zagubi się, potrafię zatrzymać się, rozejrzeć, a kiedy trzeba, wrócić po niego? Czy mam świadomość bycia w rodzinie: tej naturalnej i tej mistycznej rodziny Kościoła?

Zdziwienie Maryi i Józefa oraz zdziwienie Jezusa to zetknięcie się dwóch światów. Wyrażone przez nich pytania to sygnały wyrażające dwa światy, które jednak się dopełniają i czynią życie człowieka miejscem, w którym dzieje się historia ludzka i historia boska, historia Boga i historia człowieka, gdzie przenikają się zamysł i przejęcie Boga oraz narażone na zranienie ludzkie uczucia. Czasem konieczne jest to zdziwienie, bo przecież w rodzinie, gdzie ludzie niby się znają, nagle człowiek staje się świadkiem czegoś nowego, nieoczekiwanego. Nagle człowiek widzi kogoś mu bliskiego - jak Maryja z Józefem zobaczyli Jezusa - w zupełnie nowej sytuacji, w nowej roli (ta nowa sytuacja raz może być dobra i zachwycająca, innym razem niepokojąca czy wręcz przerażająca). Jakże ważne jest, by chcieć dojrzeć tę nowość sytuacji, przyjąć ją, zastanowić się, wyciągnąć wnioski i zawsze odpowiedzieć poprzez miłosierdzie, bo to nie pójdzie w zapomnienie, w miejsce grzechów zamieszka u ciebie.

Oby ikona świętej Rodziny, żywej, dynamicznej, w drodze otwierała nasz umysł na prawdę o ludzkim życiu i ludzkich relacjach. Obyśmy i my chcieli być w drodze, obyśmy chcieli zawsze iść razem, poszukiwać się nawzajem, kiedy trzeba, pytać, słuchać odpowiedzi i wciąż uczyć się siebie nawzajem. Obyśmy się nie przerażali, ani nie lękali, kiedy Boże zamysły względem nas i naszych bliskich wydają nam się niepojęte, trudne do zrozumienia i przyjęcia. Obyśmy wpatrując się w Jezusa w świątyni, przy boku Maryi i Józefa, pozwalali Bogu, by dokonywał w nas tego przedziwnego dzieła jednania: świata naszych uczuć i pragnień i świata Jego odwiecznej mądrości. Jednania tych dwóch światów - w jednej miłości, którą jest On sam.